Newsy i Wydarzenia

16-19.09.2010: Starhawk w Polsce

każdy drugi czwartek miesiąca: Spotkania pogańskie w Łodzi

ostatnie piątki miesiąca: Spotkania pogańskie w Poznaniu

nieregularnie: Spotkania wiccan i przyjaciół w Warszawie

zobacz wszystkie »

Nowości na stronie

31 sierpnia 2010 drobne poprawki

20 sierpnia 2010 Dodano artykuł

14 maja 2010 Nowe polskie forum poświęcone wicca w linkach

5 maja 2010 Uzupełniony i poprawiony tekst o tradycjach

17 kwietnia 2010 Dodane wydarzenie

zobacz wszystkie »

Szukanie nauczyciela

Jak wiadomo, najtrudniejszy jest pierwszy krok. Na szczęście wicca i pogaństwo to nie wyścig. Nie chodzi o to, żeby w jak najszybszym czasie zyskać jakieś etykietki (np. inicjację), ale o to, żeby w swoim tempie stać się człowiekiem mądrym, spełnionym, zadowolonym ze swojego miejsca w świecie. Ścieżek do tego celu jest wiele. Możesz wstąpić na ścieżkę pogaństwa i stwierdzić, że to nie dla Ciebie; poganie nie wezmą Ci tego za złe.

Ta strona skupia się na wicca tradycyjnym. Zaznaczyłam, że jest to jedna z wielu równorzędnych ścieżek. Zakładam, że czytelnik przyjął to do wiadomości, ale jego serce wyrywa się w stronę wicca tradycyjnego. Co ma robić?

Na ogół mówi się, że ma czytać i zgłębiać wicca teoretycznie. Osobiście doszłam do wniosku, że czytanie, przy całej mojej pasji czytania, jest jednak ślepą uliczką.

Wicca jest tradycją ustną. Najprościej jest znaleźć osobę, która nas będzie uczyć. Lubię porównywać wicca do sztuk walki. Nie jest to coś, czego łatwo się nauczyć z książki czy nawet kursu na DVD. Nie byłoby to też bezpieczne i żaden odpowiedzialny nauczyciel nie nagrałby takiego dostępnego dla wszystkich kursu. Ponadto nauka sztuki walki to też obcowanie z mistrzem i innymi uczniami, zdobywanie kolejnych stopni, kontakty międzynarodowe. Podobnie wicca to coś, czego uczymy się bezpośrednio od osoby już wtajemniczonej, zdobywamy dzięki niej kolejne inicjacje, poznajemy czarostwo w praktyce, ucząc się przez naśladowanie i dzięki osobistym instrukcjom osoby, która przeszła podobne szkolenie. Wicca to rozmowy, słuchanie, odczuwanie, a także bycie częścią sekretnej tradycji, której członkowie znają się i rozpoznają.

Kiedy spotykamy nauczyciela, który zgadza się wprowadzić nas w wicca, należy sprawdzić nie tylko, czy jest interesującą i budzącą zaufanie osobą, ale też czy rozpoznają go inni wiccanie i uważają za swego. W Anglii proces sprawdzania jest bardzo prosty, ale poza jej granicami społeczność wicca mniej zna się między sobą i może dojść do nadużyć. Czasem ludzie świadomie lub nieświadomie podają się za kogoś, kim nie są. Mimo, że mieszkamy w Polsce, to jednak mamy już wiccan obecnych w Internecie i możemy łatwo sprawdzić kto jest wiccaninem, a kto nie. Nie wypada pytać kogoś o jego inicjatorów, ale można zapytać np. na liście dyskusyjnej amberandjet, czy inni wiccanie znają daną osobę. Po paru dniach dostaniemy odpowiedź na priva. Wiccanie pytają jeden drugiego i dość szybko docierają do kogoś, kto ją inicjował i może za nią poręczyć. Jeżeli nikt o danej osobie nie słyszał, to jest to poważny sygnał ostrzegawczy.

Wszystko pięknie, ale skąd wziąć nauczyciela? Jeszcze niedawno pisałam, że można go znaleźć tylko zagranicą. Ostatnio sytuacja się zmieniła. Wystarczy śledzić na tej stronie ogłoszenia o pogańskich wydarzeniach w Polsce. Mieliśmy już kursy wprowadzające w wicca, a zapewne będzie ich więcej. Można też na spotkaniach i konferencjach pogańskich poznać wiccan bardziej prywatnie i zorientować się, czy chcielibyśmy uczyć się od nich. Nie wszyscy wiccanie prowadzą formalne kursy. Niektóre koweny wolą przyjmować pojedyncze osoby.

Czasami łatwiej jest dojeżdżać zagranicę, niż dojeżdżać do nauczyciela przez pół Polski. Nie ma wiccan aż tak wielu, żeby każdy miał dostęp do nauczyciela z okolicy. Ja sama znalazłam nauczyciela podczas wyjazdu do Anglii do pracy. Oczywiście, wtedy nikogo uczącego wicca w Polsce nie było. Mnóstwo osób wyjeżdża i droga ta stoi otworem. W Irlandii wiccan jest niewielu, więc sugeruję jednak Anglię. Przed wyjazdem można sprawdzić np. na witchvoxie, jakie grupy działają w okolicy, albo znów - zapytać na amberandjet. Można poprosić o kontakty jakąś większą pogańską organizację, np. Pagan Federation lub forum Children of Artemis, czy popytać po grupach dyskusyjnych zrzeszających pogan i wiccan z danego rejonu. Może ktoś z tej grupy przyjmuje uczniów, a może zna kogoś z okolicy, kto przyjmuje? Taką osobę warto sprawdzić na innej liście czy forum. Można zawsze też uderzyć na priva do kogoś, kto udziela się w Internecie i wydaje nam się godny zaufania. Może sam uczy, a może komuś nas poleci. Brzmi to jak bardzo skomplikowany proces, ale praktyka pokazuje, że dla chcącego nic trudnego.

Warto rozejrzeć się po niemieckim środowisku. Zwłaszcza z Polski zachodniej do Niemiec niedaleko. Sama miałam parę lat temu możliwość nauki u niemieckich wicca na zasadzie zjazdów co dwa tygodnie. Los zdecydował, że wtedy wyjechałam do Anglii i zaczęłam się uczyć u Anglików, niemniej wiem, że taka opcja jest realna.

Wszystko jest do zrobienia. Amerykańscy wiccanie pokonują ogromne odległości, żeby dojechać do nauczyciela, podobnie robili pierwsi wiccanie w każdym kraju, gdzie wicca jest obecna. Jeżeli jest wielu zainteresowanych, to jest możliwość nawet sprowadzenia nauczyciela na gościnne występy, jak zrobili Niemcy, sprowadzając na cykl wykładów Alexa Sandersa, a potem Vivianne Crowley.

Załóżmy, że znaleźliśmy osobę, która byłaby skłonna przyjąć ucznia, czy na stałe, czy dojeżdżającego raz na miesiąc. Czego mamy się spodziewać?

Jak pisałam, metody nauczania są różne. Niektórzy nauczyciele mają tzw. Outer Court czy Grove, Zewnętrzny Dziedziniec czy Gaj, dla których przeprowadzają formalny kurs podstaw wicca. Nie przekazuje się na takim kursie żadnej sekretnej wiedzy. Jest to droga, żeby nauczyciele i uczniowie wzajemnie się poznali, a uczniowie stwierdzili, czy ta droga i ten nauczyciel jest dla nich.

Inni nauczyciele rozmawiają z potencjalnymi uczniami nieformalnie, spotykają się z nimi w sytuacji towarzyskiej, i kiedy obie strony nabiorą do siebie sympatii zaufania, uczeń zostaje bezpośrednio przyjęty do kowenu. Tradycyjnie początkiem nauczania była inicjacja, ale obecnie czasem stosuje się tzw. stopień neofity, który pozwala uczniowi brać udział w rytuałach kowenu jako świadek przed inicjacją.

Zarówno Zewnętrzny Dziedziniec, jak i etap niezobowiązujących towarzyskich spotkań pozwala ocenić, czy nauczyciel nam się podoba. Czy chcemy z tą osobą spędzić następne parę lat? Czy ją szanujemy? Czego możemy się od niej nauczyć, i w jakiej atmosferze? Czego od niej oczekujemy, a czego ona oczekuje od nas? Od nauczyciela nie można wymagać mniej niż od innych, których spotykamy na swej drodze. Jeżeli coś nam w danej osobie nie pasuje, należy szukać dalej. Jeśli coś nie gra na samym początku, nie ma sensu liczyć, że z czasem będzie lepiej. Należy iść za głosem zdrowego rozsądku.

Czarownica to osoba rozsądna i praktyczna. To także osoba, która nie zraża się rzekomymi przeszkodami i śmiało czyni swoją wolę. Powiada się, że jeżeli uczeń jest gotowy, nauczyciel się pojawi. Pewnie, ale dla niektórych gotowość polega na tym, że są gotowi do aktywnego szukania. W końcu, gdyby wszystko spadało nam z nieba, magia w ogóle nie byłaby nam potrzebna.

Życzę wszystkim poszukującym, aby znaleźli to, czego szukają, i aby nie ustawali w poszukiwaniach. Największą przeszkodą na drodze do celu bywa nasz własny umysł.