Newsy i Wydarzenia

16-19.09.2010: Starhawk w Polsce

każdy drugi czwartek miesiąca: Spotkania pogańskie w Łodzi

ostatnie piątki miesiąca: Spotkania pogańskie w Poznaniu

nieregularnie: Spotkania wiccan i przyjaciół w Warszawie

zobacz wszystkie »

Nowości na stronie

31 sierpnia 2010 drobne poprawki

20 sierpnia 2010 Dodano artykuł

14 maja 2010 Nowe polskie forum poświęcone wicca w linkach

5 maja 2010 Uzupełniony i poprawiony tekst o tradycjach

17 kwietnia 2010 Dodane wydarzenie

zobacz wszystkie »

"Czarownice" - 2003

Ilu jest w Polsce neopogan, czynnie zajmujących się magią, określić nie sposób. Na pewno działa jeden coven - zgromadzenie wiedźm.

Czarownice

Pachniało cedrem, sosną i rozmarynem. Małgorzata ustroiła ołtarz świerkowymi gałązkami, jemiołą, ostrokrzewem. Zapaliła złote świece, zakreśliła krąg. Kilkadziesiąt kilometrów dalej, w lesie niedaleko Gdyni, jej młodsza imienniczka czekała na wstające słońce. Zimowe przesilenie, z celtycka zwane Yule, jeden z ośmiu sabatów w roku, wypadło z 21 na 22 grudnia.

Tego dnia ożyły mało uczęszczane zakątki. Las, 30 km od Warszawy. Wydmy koło Świnoujścia. Bunkry w pewnym parku. W wielu pokojach, kiedy rodzina poszła już spać, zapłonęły świece. Wiccanie i wiccanki, współczesne czarownice, świętowali sabat.

Wicca pochodzi od staroangielskiego słowa, które oznacza "mądrą kobietę", wiedźmę. To nazwa jednego z największych odłamów neopogaństwa. Jego wyznawcy wierzą, że "wszyscy bogowie są jednym Bogiem, a wszystkie boginie jedną Boginią". Uprawiają też magię.

- Podobno w samym Nowym Jorku jest kilkanaście covenów, czyli zgromadzeń współczesnych czarownic. Bardzo, ale to bardzo niepewne obliczenia sugerują, że w Stanach jest około 300 tys. wiccan, a w Anglii prawie drugie tyle - ostrożnie szacuje Renata Furman, która na temat wicca pisze pracę magisterską w Instytucie Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Ten ruch rozwija się też bardzo dynamicznie w całej Europie Wschodniej. W Rosji działają ponoć nawet wiccańskie świątynie, choć kult ich nie wymaga.

Czarna kotka na ramieniu

Na początku Małgorzata, ostrzem ceremonialnego noża athame, zgodnie z ruchem wskazówek zegara kreśli w powietrzu krąg. Zwracając się w cztery strony świata przywołuje duchy czterech żywiołów. Pali świece, kadzidła, jesienią kładzie na ołtarzu szyszki, liście i owoce jako dar dla Bogini. Zimą przyrządza ciasto z bakaliami, pieczonego indyka, grzane, korzenne wino. Choć wicca nie uznaje za konieczne używanie żadnych rekwizytów, podczas rytuałów Małgorzata posługuje się pucharem oraz szklaną kulą. Znalazła je w india-shopie, odpowiednio - fizycznie i magicznie - oczyściła. Mówi, że najgorzej bywa z ziołami, ale na szczęście można wyszperać je w domowej kuchni.

- Yule to sabat sławiący odrodzenie światła, bo od tej daty dni stopniowo się wydłużają, a noce skracają.

Małgorzata Stefanicka ma 17 lat, uczy się w liceum, gra na gitarze w studium muzycznym. Ubiera się w czerń, "najwyższy z kolorów", symbolizujący siłę i energię. Nosi ochronny amulet z pentagramem. Wiccanką jest od trzech lat.

- Oczywiście, że można być czarownicą w XXI wieku.

Magda, mężatka, 27 lat, na co dzień pracuje w dziale PR dużej polskiej firmy, wiccanką jest od czterech lat, prowadzi też dwie internetowe listy kontaktów wiccańskich.

- Wiedźma to kobieta do szpiku kości, w pełni świadoma siebie, szczęśliwa, że nie jest jak bezwolna łódeczka, która dryfuje bez celu. Tworzę swoimi czarami świat. Wyczuwam go lepiej, silniej. Odczuwam z nim więź. Pogodziłam w sobie oba pierwiastki, żeński i męski. Wicca to spuścizna po czarownicach, które praktykowały przez całe wieki w tajemnicy, z obawy przed prześladowaniem i stosem. Wiele przedmiotów, których używamy w naszych rytuałach odwołuje się do tej tradycji: na przykład różdżka, albo miotła, służąca do oczyszczania.

Dominika, osiemnastolatka z Torunia, najpierw obejrzała "Szkołę czarownic", amerykański film o kilku uczennicach szkoły średniej, które zaczynają parać się magią.

- To taka dziecinna bajeczka, ale właśnie ona pociągnęła mnie do szukania w internecie informacji o wicca i do kupna paru książek - opowiada. - Przyjęło się, że czarownica ma czarne włosy, jest stara, brzydka, potargana, z brodawką na nosie, czarnym kotem na ramieniu i ubiera się w ponure barwy. Ja mam bardzo jasne blond włosy, jestem młoda, nie mam brodawek i ubieram się całkiem kolorowo. Mam za to czarną kotkę, czasem, po domu, chodzę z nią na ramieniu!

Główna czarownica kraju

Zaczęło się od dwóch książek: "Aradii, czyli ewangelii czarownic", wydanej pod koniec XIX wieku, przez etnografa i badacza folkloru Charlesa G. Lelanda i "The Witch-Cult in Western Europe" ("Kult czarownic w Europie Zachodniej") Margaret Murray. Doktor Murray, na co dzień egiptolożka, przeprowadziła analizę zeznań uzyskanych przez Świętą Inkwizycję podczas procesów o czary. Doszła do wniosku, że w średniowiecznej Europie istniał pogański kult, przeżytki religii czczącej boginię i rogatego boga, podobnego do celtyckiego Kernunnosa i greckiego Pana. W ogłoszonej w 1921 r. książce "The Witch-Cult..." i późniejszej "The God of the Witches" ("Bóg czarownic" 1931 r.) utożsamiała prześladowane za czary kobiety z wyznawczyniami pogańskiej religii.

Renata Furman uważa jednak, że obecnie większość polskich wiccan nie wierzy w istnienie ciągłości kultu między czasami pogańskimi, a teraźniejszością.

- Na stosach płonęły przecież chrześcijanki, często niesłusznie oskarżone na podstawie pomówień i zeznań wymuszonych torturami, a nie kapłanki dawnych religii - tłumaczy.

"Małe, rude, w czarnym płaszczu" - przez telefon opisała siebie Katarzyna (na szyi srebrny wisiorek z wiedźmą na miotle), na co dzień studentka informatyki, kopalnia informacji o wicca. (- Tylko proszę nie robić ze mnie głównej czarownicy kraju - zastrzega).

- Wicca nie jest jednorodne. To religia niedogmatyczna, bardzo wiele zależy od indywidualnego podejścia osoby praktykującej - tłumaczyła. - Obecnie, szczególnie w Polsce, jest właściwie tyle nurtów i odłamów, ilu wiccan.

Etyka sprowadza się do jednej podstawowej zasady: możesz czynić co zechcesz, dopóki nie krzywdzisz innego.

- Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. A cokolwiek uczynisz, dobrego czy złego, powróci do ciebie w trójnasób. Wicca wymaga więc sporo dojrzałości i odpowiedzialności za siebie i swoje postępowanie - precyzuje Katarzyna.

Wiccanie świętują 13 esbatów, wyznaczanych fazami księżyca i osiem sabatów zaczerpniętych po części z celtyckiego kalendarza: Samhain, Imbolc, Beltane, Lammas, Yule, Ostara, Litha i Mabon. Praktykują też magię.

- Ale wyłącznie pozytywną, nie czyniącą nikomu krzywdy - zaznacza Katarzyna.

Magia to nie cuda

Dawid, 21-letni student politologii, nosi na szyi pentagram. - O ile wiem, to najsilniejszy znak ochronny, rodzaj "tarczy", który odbija wszystko, co złe w kierunku nadawcy - tłumaczy. Jest wiccaninem, w przyszłości chce zostać bioenergoterapeutą. Twierdzi, że przy pomocy jego magii koleżanka zdała maturę ze średnią 5.4 i dostała się na studia.

- Odprawiłem odpowiedni rytuał, wysłałem jej trzy runy symbolizujące szczęście, oświecenie i mądrość oraz amulet przeciw złym życzeniom konkurentów - relacjonuje. - I kazałem się jej uczyć, bo magia to nie cuda!

Definicja z książki Scotta Cunninghama: "Magia stanowi projekcję naturalnych energii dokonaną w celu uzyskania pożądanych efektów". - To narzędzie dane człowiekowi przez bogów, nie dziwniejsze niż elektryczność: używasz, kiedy potrzebujesz - tłumaczy Katarzyna.

- Typowy przykład: ludzie wyobrażają sobie, że jak zaczaruję siebie, żeby być schudnąć, to natychmiast będę piękna i zgrabna. Tymczasem magia może co najwyżej sprawić, że będę bardziej wytrzymała i silna w dążeniu do celu - dodaje Małgorzta Stefanicka.

- Jeśli czaruję, żeby znaleźć pracę, to nie mogę siedzieć z założonymi rękoma - wtóruje Agnieszka, 22-letnia wiccanka z Bydgoszczy. - Nic mi nie spadnie z nieba, muszę zacząć tej pracy szukać.

Ojciec Piotr Lichacz z Dominikańskiego Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych uważa, że wiccanie nie są sektą, a z punktu widzenia działacza społecznego, należałoby się cieszyć z ich postaw, pełnych tolerancji i altruistycznej gotowości do czynienia dobra. Jako teolog katolicki ma jednak wątpliwość co do wiccańskiej magii.

- Każde działanie magiczne jest instrumentalnym traktowaniem mocy większej od człowieka, jest zapewnieniem sobie przez człowieka - przez czynność, szereg czynności czy rytuał - nadludzkiej mocy sterowania rzeczywistością. Przyjmując, iż ta moc jest osobowa, bo zgodnie z teologią katolicką mówimy tu o Panu Bogu, aniołach i demonach, działanie takie jest nieetyczne. Na próbę nawiązania fałszywej, nieetycznej relacji, Pan Bóg ani aniołowie - przez swą prawość i sprawiedliwość - nie odpowiadają. Z wieków doświadczeń duchowych - nie tylko chrześcijan - wiadomo, że na taką próbę nawiązania relacji godzi się natomiast demon. Tylko nie za darmo. Znaczy to, że owszem człowiek uzyskuje przewagę w pewnej sferze jego aktywności, w innej zaś po jakimś czasie okazuje się, że trzeba mu się zmagać z ogromnym i destrukcyjnym zniewoleniem. Jakakolwiek deklaracja, że przez działanie magiczne chce się wykorzystać te dobre moce i w dobrym celu, pozostaje więc tylko deklaracją i życzeniem.

Wicca nie wierzy jednak w istnienie szatana ani innego uosobienia zła. Uznaje, że decyzja czynienia dobra lub zła jest wyłącznym wyborem człowieka i nie podlega żadnym zewnętrznym, demonicznym wpływom. - Nie ma pojęcia grzechu, nie ma piekła ani raju, nie ma przykazań. Człowiek jest odpowiedzialny sam za siebie - tłumaczą wiccanie. A po śmierci następuje reinkarnacja.

Zwiewne sukienki w kolorze ziemi

Sorsha mieszka w Warszawie.

- Tutaj ludzie często pochłonięci są karierą, pogonią za sukcesem. I w tej pogoni gubią swoje człowieczeństwo. Ja staram się odzyskać kontakt z naturą. Szczęściem, moi dziadkowie mają działkę pod miastem, w lesie, gdzie mogę uciec od cywilizacji - cieszy się.

Kontakt z przyrodą jest dla wiccan szczególnie ważny; wierzą, że Bóg i Bogini, którzy stworzyli świat, są jednocześnie jego częścią. Dlatego często wicca łączy się z zamiłowaniem do ekologii, także z wegetarianizmem.

Sorsha zajmuje się wróżbiarstwem, czyta z kart Tarota i Faeries Oracle, Talii Wróżek.

- Wraz z przyjaciółką, jeszcze zanim usłyszałyśmy o wicca, wybrałyśmy magiczne imiona i zupełnie intuicyjnie odprawiłyśmy wiccański rytuał: ubrałyśmy zwiewne sukienki w kolorze ziemi, biżuterię o magicznej symbolice, przygotowałyśmy magiczne narzędzia - nóż i kielich. Po pewnym czasie, gdy dowiedziałam się o wicca, zrozumiałam, że zawsze nieświadomie kierowałam się tą wiarą - opowiada.

Do Polski wicca przywędrowała wraz z internetem i książkami, na początku lat 90-tych. Najpierw przetłumaczono "Magię, która pomaga żyć" Marion Weinstein, potem podręcznik Scotta Cunninghama "Wicca. Przewodnik dla osób indywidualnie praktykujących białą magię". Podobno w tym okresie istniał w Warszawie coven, czyli zgromadzenie wiedźm, założony przez pracujących w Polsce obcokrajowców, ale nikt nie potrafi potwierdzić tej informacji.

Renata Furman, próbowała oszacować kim są Polacy, którzy zainteresowali się nową religią.

- W internecie są dwie listy kontaktów wiccańskich. Na starszej, dominują osoby pełnoletnie, często studenci, w większości dobrze wykształceni mieszkańcy dużych miast: Łodzi, Warszawy, Krakowa i Wrocławia - tylko tacy mieli z początku dostęp do internetu i anglojęzycznych wydawnictw. To ludzie poszukujący: zazwyczaj mają już jakieś doświadczenia z magią, astrologią, religiami wschodu. Często twierdzą, że wicca pomaga im w rozwoju duchowym, ale nie są pewni, że umrą jako wyznawcy tej religii.

Obecnie wiek osób zainteresowanych kultem czarownic obniżył się.

- Na nowej, założonej w tym roku, liście aż 40 proc. to młodzież między 12 a 17 rokiem życia, zwykle uczniowie z mniejszych miast, najczęściej dziewczyny - relacjonuje Renata Furman. - Może to wynikać z coraz większej popularności filmów typu: "Sabrina, nastoletnia czarownica", czy "Harry Potter", gazetek dla dziewcząt poświęconych magii. Ale żeby to stwierdzić potrzebne byłyby szerzej zakrojone badania. Trzeba też pamiętać, że nie do końca można o tej grupie mówić jako o wiccanach. Wicca to religia, teoria i praktyka, natomiast wiele z tych osób jedynie próbuje czarować.

Ilu jest w Polsce wiccan, określić nie sposób. Nie są nigdzie zarejestrowani, nie wszyscy korzystają z internetowej listy kontaktów, choćby dlatego, że nie wszyscy mają dostęp do komputera. Przez wiccańską listę dyskusyjną - internetowe forum wymiany opinii i informacji - przewinęła się dotąd ponad setka osób. Na pewno działa jeden coven, do którego należy Magda.

- Sprawa wydaje się dość prosta - dr Bartłomiej Dobroczyński prowadzi w Instytucie Psychologii Ogólnej UJ wykłady na temat psychologii Nowej Ery. - Człowiek musi być religijny, ewolucja wyposażyła nas w solidny kawałek mózgu gotowy na przyjęcie wiary. Tymczasem XX wiek, z jego dwoma okrutnymi wojnami, mocno nadwerężył zaufanie do kultury zachodniej, chrześcijańskiej. Stąd ogromna obecnie popularność mistyki wschodniej np. buddyzmu, a także zwrócenie się do czasów pogańskich, przedchrześcijańskich.

Dr Dobroczyński uważa, że popularność wicca można też próbować tłumaczyć tzw. feminizmem różnicy, podkreślającym odmienność obu płci.

- Kobiety szukają sposobu odbudowania swojej pozycji przez zwrócenie się ku systemom, gdzie dominującym składnikiem świata była kobiecość - a więc ku poganizmowi - tłumaczy.

Wiccanie protestują jednak przeciw traktowaniu ich wiary w kategoriach feministycznych. - Istnieje sporo różnych podejść do boga i bogini, najczęściej uważa się ich po prostu za uosobienie dwóch energii: męskiej i żeńskiej. Obie te energie znajdują się w człowieku niezależnie od płci. Wicca kładzie duży nacisk na to, że żadna płeć nie jest lepsza i nie ma pozycji dominującej - tłumaczą.

***

Na początku Małgorzata, ostrzem ceremonialnego noża athame, zgodnie z ruchem wskazówek zegara kreśli w powietrzu krąg. Zwracając się w cztery strony świata przywołuje duchy czterech żywiołów. Pali świece, kadzidła, wypowiada modlitwę do Bogini dziękując, że odtąd noce będą krótsze.

Na koniec Małgorzata, ruchem przeciwnym do wskazówek zegara usuwa krąg.

Katarzyna Kobylarczyk