Newsy i Wydarzenia
16-19.09.2010: Starhawk w Polsce
każdy drugi czwartek miesiąca: Spotkania pogańskie w Łodzi
ostatnie piątki miesiąca: Spotkania pogańskie w Poznaniu
nieregularnie: Spotkania wiccan i przyjaciół w Warszawie
zobacz wszystkie »Nowości na stronie
31 sierpnia 2010 drobne poprawki
20 sierpnia 2010 Dodano artykuł
14 maja 2010 Nowe polskie forum poświęcone wicca w linkach
5 maja 2010 Uzupełniony i poprawiony tekst o tradycjach
17 kwietnia 2010 Dodane wydarzenie
zobacz wszystkie »"Czarownice z innej bajki" - styczeń 2003
Odłóżmy na półkę bajkę o czarownicy, która chciała zjeść Jasia i Małgosię. Opowieść o współczesnych czarownicach nie ma z nią wiele wspólnego. A zaczynać się mogłaby tak:
Wcale nie dawno, dawno temu, bo jesienią, i wcale nie za siedmioma górami, bo w Warszawie, przy Rondzie Wiatraczna spotkałem pierwszą czarownicę. Nie przyleciała na miotle, na jej ramieniu nie siedział kruk a czarny kot nie łasił się do jej nóg. Jak wszystkie spotkane później wiedźmy nie chce podawać prawdziwego imienia. Przedstawia się jako Nonilia. Nosi czarną spódnicę i bluzkę, włosy farbuje na ten sam kolor.
- To nie jest satanistyczny znak - wyjaśnia szybko widząc moje spojrzenie padające na wiszący na jej szyi pentagram - Symbolizuje równowagę pięciu żywiołów. Sataniści noszą go odwróconym, jakby chcieli przez to powiedzieć, że interesuje ich zachwianie tej równowagi.
Nonilia ma 23 lata, kończy studia na informatyce, mieszka ze swoim chłopakiem. Jest wiccanką.
Czarownice z innej bajki
"Wicca termin pochodzący ze staroangielskiego ("wicce"), a oznaczający "mądrą kobietę", to także nazwa jednego z największych obecnie odłamów neopogaństwa na świecie." - pisze Marek Rau w pracy "Ruch neopogański".
Pierwszy był Gerald Brosseau Gardner, angielski emerytowany urzędnik celny, z zamiłowania okultysta. W wydanej w 1945 roku książce "Czarostwo dzisiaj", stwierdził, że odkrył ślady dawnej wiary czarownic. Na jej zrębach stworzył kult, któremu nadał nazwę wicca.
- Wicca jest ruchem NEOpogańskim, luźno bazuje na wierzeniach przedchrześcijańskich, nie jest ich dosłownym wskrzeszeniem - tłumaczy Nonilia - Trudno np. dzisiaj wierzyć, że pioruny zsyła jakiś bóg, bo wiemy, że to ładunki elektryczne.
Od kilku lat poznawała kolejne religie. Poszukiwała systemu, którego dogmaty nie kłóciłyby się z obrazem świata opartym na zdobyczach nauki. Twierdzi, że wicca właśnie taka jest.
Ruch jest najsilniej rozwinięty w Stanach Zjednoczonych, oficjalne rejestry wskazują na 200 tysięcy "czynnych czarowników". Inne źródła sugerują, że jest ponad pół miliona. W ojczyźnie ruchu - Anglii - mówi się o pięciu do dziesięciu tysiącach wiccan.
Trudno oszacować liczbę wyznawców w Polsce, ponieważ wicca nie jest oficjalnie zarejestrowaną grupą wyznaniową. Nie istnieją zorganizowane grupy, zwane covenami, rodzimi wiccanie praktykują indywidualnie odszukując im podobnych przez internet. Pierwszym miejscem wirtualnych spotkań - i do tej pory gromadzącym najwięcej zainteresowanych - jest grupa dyskusyjna wicca-pl na serwerze Yahoo!
Morven była gorliwą katoliczką, chciała zostać zakonnicą.
- Zawsze dostawałam świadectwa z czerwonym paskiem, nigdy nie miałam papierosa w ustach, nie spóźniam się do pracy - 27-mioletnia blondynka w beżowych spodniach i białej bluzce uśmiecha jak mała grzeczna dziewczynka.
Rozmawiamy na piętnastym piętrze warszawskiego wieżowca, gdzie mieści się biuro, w którym pracuje. Tapeta służbowego komputera przedstawia starożytne znaki.
Odeszła od Kościoła w jakiś niezauważalny sposób, sama nie jest w stanie ocenić co jej nie odpowiadało. Trafiła na "Mgły Avalonu", powieść z gatunku fantasy. Jej autorka, Marion Zimmer Bradley przyjaźniła się z wiccankami, w treści nawiązała do ideologii wicca.
- To były moje poglądy spisane przez kogoś innego - mówi Morven.
Poczucie jedności z Naturą, człowiek jako element wszechświata, a nie istota mająca prawo podporządkować sobie środowisko, w którym żyje. Wszystko czego doświadcza się przez całe życie traktowane w kategoriach doświadczenia - czasem bolesnego, ale zawsze mającego rozwijać wewnętrznie.
- Takie podejście spowodowało, ze pewnymi rzeczami przestałam się przejmować, nabrałam zdrowego dystansu do siebie, świata. - mówi Aga.
Ma 23 lata, pochodzi z niewielkiego miasta na południu Polski, ale obecnie studiuje w Stanach Zjednoczonych. Katolicyzm nie potrafił dać jej odpowiedzi na wszystkie pytania, po kilku latach poszukiwań odkryła dla siebie wiccę.
- Odkryłam, że Bóg jest jednością złożoną z idealnie zharmonizowanych pierwiastków męskiego i żeńskiego. Uzupełniających się, a nie rywalizujących ze sobą. To Ying-Yang, a nie Bóg Ojciec-mężczyzna, Syn Boży - mężczyzna i Duch Święty - na pewno nie kobieta.
Mitologia wicca opiera się na postaciach Bogini i Boga symbolizujących przeciwstawne siły natury: światło i ciemność, życie i śmierć, kreacja i destrukcja.
- Nie, to nie jest wiara w "innego" Boga - gwałtownie oponuje Nonilia - To tylko symbole, nie rzeczywiste bóstwa. Mitologia jest piękna, ale określa tylko ogólne prawa natury, nie przesłania naukowego oglądu świata. Interpretacji jest niemal tyle, co wiccan. Ja nie wierzę w ŻADNEGO boga, są tylko prawa fizyki, te zbadane i te jeszcze nie.
Wicca to także filozofia odpowiedzialności, jedną z podstawowych zasad jest "możesz robić wszystko dopóki nikogo nie krzywdzisz".
- Wszystkie twoje czyny powrócą do ciebie w trójnasób - mówi Morven - To wydaje się naiwne ale my w to wierzymy.
Czary
Wierzą w magię.
- To jest jak grawitacja - po prostu istnieje - mówi Jane.
Drobna blondynka z odcieniem rudego, 21 lat, studiuje na Politechnice Krakowskiej. Ubrana w skórzaną ramonezkę i ciężkie wojskowe buty, Spotykamy się na krakowskim rynku.
Najpierw wpadł jej w ręce XVII-stowieczny podręcznik magii ceremonialnej. Oko sowy, zioła zbierane o pełni księżyca miały posiadać nadnaturalną moc. Kolejne książki przywoził ojciec z podróży służbowych do USA. Zajęła się Tarotem.
- Nie potrafię przepowiedzieć przyszłości, bo nie ma jednej, ustalonej. Tarot nadaje się do powiedzenia o tym, co dzieje się teraz a nie zdajemy sobie z tego sprawy, bliżej mu do psychoanalizy niż do jasnowidzenia.
Dziewczynie pytającej o powodzenie związku wyciąga kartę. To Królowa Kielichów. Kielichy oznaczają uczucie. Jane pyta co rzuca się w oczy w rysunku. Zasłonięta twarz. Może więc miłość przesłania prawdziwy obraz wybranka?
- Trzeba być bardziej przewodnikiem niż autorytarnym wróżem i trochę psychologiem.
Wierzą, że jeśli czegoś naprawdę się pragnie to cały wszechświat robi wszystko żeby to dostały.
- Bardzo pragnęłam słonecznej pogody w dzień mojego ślubu, odprawiłam mały rytuał i...była - uśmiecha się Morven.
Nie rzucają uroków, nie chcą podbijać męskich serc lubczykiem. To wykracza poza główną zasadę wiccanizmu: "możesz robić wszystko dopóki nikogo nie krzywdzisz". Jedyną manipulacją, jaką stosują jest kobiecy wdzięk, nie wiadomo czy nie silniej działający na mężczyzn niż miłosne zaklęcia.
- Nie zawsze to, co wydaje się dla ciebie dobre, jest faktycznie dobre - mówi Aga - To jest powodem, dla którego bardzo często rzeczy, o które prosimy omijają nas. Wielu wtedy twierdzi, że magia nie działa. Ale ona działa - nie dając ci tego, o co prosisz chroni cię przed niepotrzebnym przykrym doświadczeniem. To zasada tzw. białej magii. Magia czarna, czyli manipulacyjna, da ci wszystko nawet jeśli miałoby to skrzywdzić ciebie i połowę świata.
Chłopak Jane zachorował, gdy była daleko od niego. W nocy poszła na pole, zapaliła świece. Starała się ściągnąć energię z księżyca, ziemi, powietrza - pierwotne tworzywo świata. Wysłała ją do tego, który jej potrzebował wyobrażając sobie go zdrowego.
- Nie forsuję swoich planów, staram się zaufać wewnętrznemu porządkowi makrokosmosu - kontynuuje Aga - Nie proszę o konkretnego mężczyznę, czy o 100 tysięcy dolarów, proszę o idealny dla mnie związek, proszę o poczucie bezpieczeństwa, także materialnego.
Rytuały magiczne mają dla nich znaczenie drugorzędne, to tylko narzędzie pomagające skupić się na wizualizacji tego, czego się pragnie. Najważniejsze dzieje się w głowie.
- Magia to życzenie, które wypowiada dziecko zdmuchując świeczki na urodzinowym torcie, magia to modlitwa, jaką zanoszą ludzie w kościele - przekonuje Morven.
W trakcie studiów Aga dowiedziała się o programie au-pair, który pozwoliłby jej uczyć się w Stanach Zjednoczonych. Zapaliła świece, odprawiła niewielki rytuał prosząc o wyjazd w idealnym czasie, do najlepszej dla niej rodziny. Minęło 10 dni, gdy zadzwonił telefon - może pojechać do młodego małżeństwa żeby opiekować się ich rocznym dzieckiem.
- Bałam się jak mnie przyjmą. Przekonaj typową amerykańską rodzinę, że czarownica malująca paznokcie na czarno i słuchająca gotyku będzie idealną opiekunką dla ich jedynego dziecka!
Magia zadziałała w sposób idealny - jej gospodyni nosi skórzaną kurtkę z agrafkami, małżonkowie pochodzą z różnych religii, a teraz uczęszczają do jeszcze innego kościoła, są niezwykle tolerancyjni. Aga czuje się w pełni akceptowana od chwili, gdy powiesiła w swoim pokoju wiccański kalendarz otrzymany od nich w prezencie.
- Może tylko wydaje mi się, że moje życzenia spełniają, może to tylko przypadek, ale...jakoś za dużo tych przypadków w moim życiu... - mówi Jane.
Na drugi dzień po odprawieniu rytuału jej chłopak wyszedł ze szpitala.
Polowanie na czarownice
"[...] we wszystkich sposobach czarowania szatani czarownic zawsze uczą, żeby do swych czarów Sakramentów kościelnych, abo inszych rzeczy Panu Bogu oddanych i poświęconych zażywały"- głosi "Młot na czarownice", który w 1486 roku opublikowali dwaj dominikanie - Jakub Sprenger i Heinrich Kramer . Dzieło skodyfikowało trwające już wtedy od ponad 200 lat polowanie na czarownice zalecając używanie konkretnych tortur dla wydobycia zeznań z oskarżonych.
Proces mógł zakończyć się tylko jednym - wyrokiem śmierci.
W Polsce nagonka miała swoje apogeum w XVII wieku, gdy przełożono na język polski "Młot na czarownice". Wkrótce zaczęły powstawać także rodzime teksty traktujące na ten temat. Jakub Czechowicz, sędzia miasta Chełmna w "Praktyce kryminalnej" z 1769 roku opisuje pięć prób, jakim miała zostać poddana czarownica. Szukano znamion na ciele, ważono wierząc, że czarownice są niezwykle lekkie, kazano nosić rozżarzone żelazo. Przerażone kobiety często nie były w stanie nawet uronić łzy - to także świadczyło na ich niekorzyść. Skrępowane wrzucano do wody - niewinną była ta, która poszła na dno.
Stefan Morajko w felietonach historycznych "Dzieje Głuchołaz" podaje przykłady oskarżeń: "Pewna gospodyni w Biskupowie skarżyła się, że jej krowy wskutek jakichś czarów dają mało mleka, z którego ponadto w żaden sposób nie można zrobić masła. Wysoki sąd doradził jej, aby obserwowała, w którym domu zaświeci się o północy światło [...] Będzie to właśnie czarownica. [...] W Jarnołtówku mieszkała cicha, spokojna babcia. Solą w oku sąsiadów był fakt, że mimo podeszłego wieku [...] powodziło się jej zupełnie nieźle. Przypisano to w końcu czarom. Kobieta nie wytrzymała szykan i powiesiła się. Ten akt rozpaczy uznano jako dowód tego, że była czarownicą i jako taką pochowano ją nie na cmentarzu, a na rozstajnych drogach."
Przy najbardziej ostrożnych szacunkach ofiarami polowań padło kilkaset tysięcy osób. Najczęściej kobiet.
Oficjalnie ostatni stos zapłonął w Reszelu koło Kętrzyna w 1811 roku. Zginęła na nim niejaka Barbara Zdunek oskarżona o czary i spowodowanie pożaru. Jednak jeszcze długo dochodziło na wsi do samosądów.
Zabobony związane z czarownicami przetrwały zresztą do dziś. Świadczy o tym chociażby historia mieszkanki Starego Miasta koło Leżajska. Swietłanę Romanową, Ukrainkę z pochodzenia, wieś oskarża o "rzucanie uroku". W 2002 roku miała tym spowodować śmierć na raka dwóch osób, padnięcie krowy i świni oraz zwolnienie z pracy męża sąsiadki.
Dlaczego kobiety?
Ojcowie Kościoła przedstawiali pogląd, że potomkinie biblijnej Ewy są gatunkiem niższym od mężczyzn, bardziej podatnym na pokusy diabła.
- Dochodzi do tego jeszcze zwykła chciwość - uważa Aga - Nie wiedzieć czemu czarownice były zwykle bogate. Majątek był konfiskowany na cele dobroczynne, czyli palenie innych bogatych czarownic.
Gardner przypisuje płonące stosy walce Kościoła z wiarą przodków kultywowaną przez czarownice. Tą samą, która kilkaset lat później została ochrzczona jako wicca.
- Gdy ktoś był chory wzywano księdza, który chlapnął wodą święconą, powiedział "Bóg cię do siebie powołuje" i poszedł - mówi Aga - Ale zdesperowana rodzina wzywała potem zielarkę, ta dawała napić się gorącego świństwa i Bóg nagle przestawał powoływać.
Zielarka okazywała się więc mieć większą władzę niż Bóg i coś trzeba było z tym zrobić, żeby świeżo nawróceni wieśniacy nie powrócili do starych wierzeń.
Rozpętana nagonka pochłonęła także tysiące przykładnych chrześcijanek. "Nikt nie jest w stanie stwierdzić, ilu mężczyzn skorzystało z okazji, by bezlitośnie ukarać swoje niewierne, a nawet tylko podejrzewane o niewierność żony. Ilu odrzuconych, urażonych w swej dumie kochanków oskarżyło o czary obiekty swoich fascynacji. Ilu niewiernych mężów próbowało ratować skórę, posyłając swoje kochanki na śmierć za czary." - pisze Małgorzata Ławrynowicz w publikacji Radykalnej Grupy Anarcho-Feministycznej "Wiedźmy".
"Młot na czarownice" opisuje przypadek kobiety oskarżonej o "odebranie czarami męskości" swemu kochankowi. Skończyła na stosie.
Stosy
- Palone czarownice to potężny symbol buntu przeciwko panującym stosunkom społecznym, do którego można się odwoływać - mówi Jane.
Nie odpowiada jej status kobiety w społeczeństwie. Kilka lat temu była gorliwą chrześcijanką, ale denerwowało ją, że religia określa ją jako gorszą od mężczyzny. Dlaczego nie może być ministrantem, dlaczego Biblia określa kobietę jako siedlisko zła? Wicca była pierwszą odkrytą przez nią religią, w której Bóg jest kobietą.
- Stosy płoną nadal - twierdzi Małgorzata Ławrynowicz - zakaz aborcji, brak edukacji seksualnej, tabu, jakim okryta jest przemoc wobec kobiet, to wszystko współczesne stosy inkwizycji.
Wiccanki nie zgadzają się na publikowanie w druku prawdziwych imion. Boją się. Neopogaństwo widnieje na indeksie Dominikańskiego Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach. Zaraz obok satanistów, Świadków Jehowy czy ruchu Hare Kryszna.
Morven ucina krotko:
- Nic się nigdy nie stało, ale wolę na zimne dmuchać. Nie chciałabym po ukazaniu się artykułu dostać wypowiedzenia z pracy pod jakimś błahym powodem.
Rytuał
Na szyi Morven błyszczy srebrny półksiężyc. To znak Bogini.
- Chrześcijanie wychwalają rolę mężczyzny w świecie, wicca podkreśla obecność kobiety. Częściej zwraca się uwagę na Boginię niż na Boga, częściej patrzymy na ksieżyc niż na słońce.
Jednocześnie zaznacza, że wicca, nie dyskryminuje żadnej płci, tylko jeden z odłamów - wicca dianiczna - tworzą same kobiety.
Wiccańskie rytuały oddają dwoistość wszechświata, obecność pierwiastka męskiego i żeńskiego pod postaciami Bogini i Rogatego Boga. Jednym z najważniejszych obrzędów jest święty ślub polegający na akcie rytualnego seksu odgrywanym przez parę, która wciela się w postaci bóstw.
- Potrzebna jest w takim przypadku zgoda wszystkich członków zgromadzenia, bo ktoś może sobie nie życzyć żeby przy nim kochano się. - wyjaśnia Jane - Tego typu dosłowność jest jednak rzadka. Zwykle symbolicznie wkłada się rytualny nóż do kielicha z winem.
Podobną treść miały dawne obrzędy celtyckich pogan, dopiero chrześcijaństwo ze swym specyficznym podejściem do seksualności spowodowało ich zanik - twierdzi Vivianne Crowley, autorka książki "Wicca: Stara religia w Nowym Wieku".
Sabaty odbywają się osiem razy w roku. Najbliższe święto to Imbolc - 1, 2 lutego, które rozpoczyna proces "wypędzania zimy". Odbywają się wtedy nocne procesje z pochodniami. Na 30 kwietnia przypada koeljne święto - Beltane, ostatnie święto wiosenne. Obchodzi się je rozpalając na szczytach wzgórz ogniska, które mają chronić przed złem i niebezpieczeństwem.
Pomniejsze "dni mocy" nazywają się esbaty i przypadają na każdą pełnię księżyca - symbolu Bogini.
- Staram się obchodzić główne święta - mówi Aga - ale kiedy psychicznie czy emocjonalnie nie jestem w formie lepiej wyjść na spacer niż odprawiać rytuał na siłę. Podążam własna ścieżką i to ja o wszystkim decyduję.
Polscy wiccanie nie odprawiają rytuałów tak uroczyście jak to ma miejsce w krajach, gdzie wicca jest wyznaniem zarejestrowanym oficjalnie. Spotykają się w kilkuosobowych grupach przy pełni księżyca czy podczas Yule - Bożego Narodzenia, raczej w dużych miastach, takich jak Warszawa czy Kraków.
- Po prostu siedzimy, patrzymy w niebo - uśmiecha się Morven - W wicca podoba mi się to, ze niczego nie muszę, jeśli chodzi o zewnętrzne formy zachowań. Obowiązują mnie tylko zasady moralne.
Ścieżka życia
Wicca spowodowała, że Morven bardziej zastanawia się nad sobą, uważa na to, co robi.
- To brzmi staroświecko, ale staram się być dobra. To tak mało i aż tyle.
Nonilia spotyka się z kpinami, wciąż słyszy "kiedy dorośniesz i zostaniesz katolikiem?"
- Celują w tym nowonarodzeni chrześcijanie, którzy starają się mnie nawracać - mówi - To strasznie męczące, ale poza tym nieszkodliwe.
Na razie pisze pracę inżynierską na informatyce i zastanawia się czy znajdzie zatrudnienie w "męskim" zawodzie.
Dla Jane wiedźma to kobieta wyzwolona.
- Czarownica? Pasuje do mnie w każdym sensie. Jako ktoś, kto używa magii, jako wiccanka, jako buntowniczka.
Aga wierzy w reinkarnację, bo życie zostało nam dane żeby się rozwijać.
- Co, jeśli nie wywiążemy się z tego zadania? - pyta - Czy Bóg bezlitośnie strąci nas do Piekieł? Czy raczej w swoim miłosierdziu da nam kolejne szanse? Ktoś powie, ze świadomość nieograniczonej liczby szans, spowoduje, że nie będzie nam się chciało iść do przodu. Teoretycznie jest to możliwe. Tylko czy ktokolwiek chce na okrągło powtarzać pierwszą klasę szkoły podstawowej?
Konrad Dulkowski