Newsy i Wydarzenia
16-19.09.2010: Starhawk w Polsce
każdy drugi czwartek miesiąca: Spotkania pogańskie w Łodzi
ostatnie piątki miesiąca: Spotkania pogańskie w Poznaniu
nieregularnie: Spotkania wiccan i przyjaciół w Warszawie
zobacz wszystkie »Nowości na stronie
31 sierpnia 2010 drobne poprawki
20 sierpnia 2010 Dodano artykuł
14 maja 2010 Nowe polskie forum poświęcone wicca w linkach
5 maja 2010 Uzupełniony i poprawiony tekst o tradycjach
17 kwietnia 2010 Dodane wydarzenie
zobacz wszystkie »Rekonstruuję Aleksandrię
Bitwy z Władcy Pierścieni nigdy nie miały miejsca. Niemniej w jednej z rekonstrukcji zginęły 22 osoby. Pokazuje to, że nie liczy się prawda historyczna, tylko efekt.
Może żart był niesmaczny. Jeżeli przy rekonstrukcji giną osoby ludzie, to jest bardzo niedobrze. Nie chodzi przecież o to, żeby się zabijać dawnymi metodami. Jeżeli chcemy się zabijać, mamy na to metody nowe, inne w przypadku wojny, inne w przypadku osobistych porachunków. Najlepiej zaś osiągać cele bez strat w ludziach. To nazywam postępem.
Czy można mówić o postępie w religiach? Nie widać go gołym okiem. Kiedy żyło więcej oświeconych, teraz, dawniej czy w przyszłości? Religie pogańskie dzielą się na te, które zakładają, że ludzie w przeszłości byli lepiej przystosowani do życia, i na te, które patrzą na tu i teraz. Wicca przeszła z pierwszego typu do drugiego.
Współcześnie dość popularna jest tendencja do powrotu do korzeni religii, a nawet do rekonstrukcji historycznych praktyk. Zupełnie niedawno odkryłam, że są ludzie, którzy rekonstruują religię Azteków. Natywiści uważają, że należy powrócić do praktyk kultury rodzimej, jako najlepiej przystosowanej do lokalnych warunków i natury lokalnych mieszkańców. Są rozczarowani globalną kulturą. Natywiści odnoszą się czasem niechętnie do globalnej, jak ją odbierają, wicca, religii z Wysp Brytyjskich, według popularnego a błędnego przekonania mieszającej ze sobą różne panteony.
Na taki zarzut mogę żartem odpowiedzieć, że ja jako wiccanka też rekonstruuję. Rekonstruuję religię starożytnej Aleksandrii. W Aleksandrii dzięki współpracy Greków, Egipcjan, Żydów i innych narodów, zamieszkujących kosmopolityczne miasto, doszło do rozkwitu magii i religii misteryjnych. Dorobek Aleksandrii położył fundamenty pod europejską magię ceremonialną. Wartości Aleksandrii - wiedza i tolerancja - chcę przyjąć za swoje wartości.
W przeciwieństwie jednak do grup, które odtwarzają przeszłą religię - przykładem jest znakomity zespół Neos Alexandria - nie staram się rekonstruować czegoś, co kiedyś było. Czerpię z przeszłości, która wiele mnie uczy, i dumna jestem z tradycji, którą mi przekazano. Staram się jednak większy nacisk kłaść na zasady, jakimi rządzi się przekazana mi tradycja, i korzystając z zasad, budować rzeczy nowe. Jestem zwolenniczką postępu w wielu dziedzinach: od mojego ulubionego przykładu, stomatologii, po wicca. Widzę, że wiccanie odrzucają mity i nie szukają uprawomocnienia w nieprawdziwym pochodzeniu z paleolitu. Patrząc z szerszej perspektywy, czarownice widzą, że ich praktyki nie są jedyną religią misteryjną w historii. Doceniając podobieństwa, nie zawłaszczają wszelkich praktyk magicznych. Co nie znaczy, że nie będą korzystać z dokonań innych. Nie wymyśliłam robienia na drutach, ale chętnie korzystam z wynalazku.
Inne sprawy, w których widzę w wicca postęp przez lata, to stosunek do mniejszości seksualnych i do niepełnosprawnych, jednym słowem większa tolerancja i otwarcie na różnorodność ludzkiej natury. Cenię przesunięcie akcentu z płodności na twórczość, z fizycznej polaryzacji męskie / żeńskie na łączenie energii męskich i żeńskich w wymiarze duchowym. Cieszę się, że do wicca przychodzi następne pokolenie za pokoleniem. Nie musimy już udawadniać sobie i innym, że jesteśmy na serio.
Czarownice współczesne nie muszą więc dorabiać sobie rodowodu. Nie znaczy to, że mają za sobą tylko 50 lat historii. Jako gatunek "czarownica wiccańska" powstały w połowie XX wieku. Jako "czarownice" i "magowie", z których się wywodzą - polecam lekturę Heseltona - mają długie i splątane korzenie. Niektórzy próbują iść na skróty i przypisują sobie dziedzictwo średniowiecznych czarownic - satanistów. Ja osobiście uważam to za element gotyckiej kultury, podobnie jak fascynację wampirami. Blisko stąd już do fantastyki. Inni znów uważają się za spadkobierców babć - czarownic. To może być obiektywna prawda, pamiętajmy jednak o tym, że wiejskie czarownice to dobre chrześcijanki.
"Mój ród zaczyna się na mnie", powiedział Napoleon. Według jednej wersji Napoleon odciął się arystokracie, dodając: "Pana ród kończy się na panu". W drugiej wersji anegdoty, opowiedział tak pochlebcom, przedstawiającym Napoleonowi drzewo genealogiczne, wedle którego cesarz wywodził się od rzymskich cesarzy. Podobają mi się te słowa Napoleona. Jednocześnie z pokorą przyznaję, że mój ród nie zaczyna się na mnie. Są za mną pokolenia czarownic. Zarazem nie uznaję ostatecznego autorytetu i sama staram się rozwijać. Podobnie jak starożytni Aleksandryjczycy, szanuję dorobek swojej tradycji i wzbogacam go mądrością innych, czy z innych epok, czy z innych kultur, czy własnymi przemyśleniami. Staram się żyć i dać żyć innym. Ofiary w ludziach w imię czystości wiary uważam za złe ustalenie priorytetów.